Jako, że po 26 latach życia polubiłem wreszcie tuńczyka - szukam dla niego zastosowań.
Dzisiaj poleciałem tak:
- 5 plasterków boczku
- puszka tuńczyka w sosie własnym
- kilka pieczarek
- cebula
- śmietana (18%)
- kawałek sera żółtego
- makaron (dowolny, na przykład - haha - penne!)
- tłuszcz
- pieprz (opcjonalnie inne przyprawy)
Gotujemy makaron. Niech leży obok i czeka ugotowany.
Na patelni rozgrzewamy tłuszcz. Może to być oliwa (najbardziej szlachetnie, ale mój tępy smak i zapach nie wyczuwa różnic takich), olej albo nawet masło roślinne (miałem pod ręką). Na rozgrzany tłuszcz wrzucamy pokrojoną cebulę i pokrojone pieczarki. Dodajemy pieprz Po 2-3 minutach dodajemy pokrojony drobno boczek. On się raczej nie wytopi jakoś specjalnie, ale puści aromat. Za kolejne dwie minuty dodajemy puszkę tuńczyka (170g standardowo). Całość mieszamy i czekamy aż się podgrzeje i przegryzie. Po kilku minutach dodajemy kubek śmietany i mieszamy. Po chwili dodajemy ugotowany wcześniej makaron i mieszamy całość. Na sam koniec, chwilę przed podaniem, ścieramy na tarce ser żółty i mieszamy całość tak, żeby się wytopił.
Podajemy ciepłe i całujemy się po rękach, bo jest pyszne!