bardzo zabawne :)
wtorek, 29 listopada 2011
sobota, 26 listopada 2011
Karmel z rumem.
Polecam ostrożność przy dodawaniu rumu na patelnię, gdzie karmelizuje się cukier z masłem. Grozi pożarem i przypaleniem sympatycznych osób.
niedziela, 13 listopada 2011
pomidorówka z czerwoną fasolą.
do normalnie gotowanej pomidorówki można dodać czerwoną fasolę (np z puszki). ja po ugotowaniu wszystkiego wrzuciłem do blendera. jem z ryżem. jest ok
wtorek, 1 listopada 2011
środa, 26 października 2011
kluski z jajkiem!
Nawet jeśli już nie jesteś studentem, to są takie sytuacje kiedy trzeba ugotować coś z niczego (pośpiech, brak funduszy, środek nocy, lenistwo galopujące). Załóżmy (optymistycznie), że masz w lodówce 2-3 jajka. Przyjmijmy też, że w szafce masz makaron, choćby dwie garści.
To już jest obiad :)
Makaron gotujemy wg przepisu. Na patelnie wlewamy odrobinę oleju. Ugotowany makaron wrzucamy na patelnię żeby go trochę zarumienić. Wbijamy jajka i całość mieszamy. Doprawiamy solą i/lub ziołami.
Jeśli masz kawałek kiełbadrona lub kabanosa, to możesz też przed wrzuceniem makaronu na patelnie go też trochę podsmażyć.
Bardzo proste.
poniedziałek, 10 października 2011
Krem z marchwi z imbirem, chilli, pieprzem i grzankami.
Zasadniczo to bardzo proste, polecam spróbować:
80 dag marchwi, jedna cebula, "trochę" imbiru (nie wiem jakich używać jednostek), pieprz, chilli mielone, kilka łyżek śmietany, grzanki, bulion, dwie łyżki masła.
marchewkę obieramy i kroimy w plasterki, cebulę kroimy w kostkę. do rondla idą dwie łyżki masła, na nie zaś cebula. po kilku minutach, kiedy cebula nabiera rumieńców, wrzucamy marchewkę, chwili potem zalewamy bulionem (mniej więcej 1,5 szklanki). niech się gotuje jakieś 30-40 minut aż marchewka zmięknie. w międzyczasie doprawiamy (wedle uznania, ja chyba dałem ociupinkę za dużo ostrości :) ).
jak zmięknie - dajemy do blendera i jazda. grzanki przypiekamy lub podsmażamy (ja podsmażyłem na patelni dwa suchary do zrumienienia). suchary wrzucamy do miseczki, zalewamy kremem, potem dodajemy łyżkę śmietany na miskę kremu. przystrajamy czymś zielonym. ja dałem listek bazylii, ale pewnie może być też mięta albo coś innego.
JEMY I PIJEMY

niedziela, 5 czerwca 2011
Kfjatek proponuje: follow up do przepisu Dj Krzaka!
Kfjatek (Revolda) w imię zasady "w mojej kuchni nic się nie marnuje" podesłał mi przepis na posiłek będący niejako rozwinięciem tematu poruszonego wcześniej przez Krzaka w tym przepisie. Bardzo mnie to cieszy, bo jedną z cech kuchni kawalerskiej powinna być umiejętność wykorzystywania produktów do końca (oczywiście do momentu, kiedy ma to jeszcze sens i jest bezpieczne : ) ).
Gotowanie - makaron jak w przepisie. (Wstawiamy wodę),kroimy czosnek, wylewamy oliwę na patelnię, wrzucamy na to rozgrzaną już posiekany wcześniej czosnek, (wrzucamy makaron), kroimy jak najdrobniej umyty!! szpinak, wrzucamy na patelnię, dolewamy wody, olewamy na chwilę. Teraz już zielenina jest w miarę miękka, tak na oko, (makaron ciągle się gotuje), kroimy serek topiony, ląduje on w patelni, rozdrabniamy czymkolwiek co łatwo było to umyć (sprawdzamy makaron, już? jeszcze?). O! serek się roztopił, sprawdzamy jakie mamy przyprawy - mamy pewnie pieprz, oregano, zioła prowansalskie, paprykę czerwoną, bazylię, sól też się pewnie znajdzie - wszystko sypiamy na patelnię. Ja sypię dużo bo szlugi i musi być wyraźnie. (Makaron! Wyciągamy, trochę hartujemy). Na patelni kremowo-zielone coś. (makaron właśnie został przeniesiony na talerz). Sos też już tam wylądował.
Napisał tak:
"Zawsze przystępuję do kwestii żywieniowych z trzema założeniami. Ma być tanio, szybko i czysto (nienawidzę zmywać!) oraz w miarę zdrowo (kiedyś będę fit).
Przechodząc do meritum- bierzemy resztkę makaronu i czosnku z poprzedniego przepisu. Śmigamy do sklepu po szpinak (koło 2pln, działa 2 razy), zakupujemy serek topiony (taki standard) i mamy wszystko.Gotowanie - makaron jak w przepisie. (Wstawiamy wodę),kroimy czosnek, wylewamy oliwę na patelnię, wrzucamy na to rozgrzaną już posiekany wcześniej czosnek, (wrzucamy makaron), kroimy jak najdrobniej umyty!! szpinak, wrzucamy na patelnię, dolewamy wody, olewamy na chwilę. Teraz już zielenina jest w miarę miękka, tak na oko, (makaron ciągle się gotuje), kroimy serek topiony, ląduje on w patelni, rozdrabniamy czymkolwiek co łatwo było to umyć (sprawdzamy makaron, już? jeszcze?). O! serek się roztopił, sprawdzamy jakie mamy przyprawy - mamy pewnie pieprz, oregano, zioła prowansalskie, paprykę czerwoną, bazylię, sól też się pewnie znajdzie - wszystko sypiamy na patelnię. Ja sypię dużo bo szlugi i musi być wyraźnie. (Makaron! Wyciągamy, trochę hartujemy). Na patelni kremowo-zielone coś. (makaron właśnie został przeniesiony na talerz). Sos też już tam wylądował.
Jemy!"
BARDZO FAJNIE! :)
czwartek, 2 czerwca 2011
gulasz sojowy
Kolejną łatwą, tanią i pożywną potrawą, którą zrobić jest w stanie nawet najmniej zdolny kucharzyna kawaler jest gulasz sojowy.
Przygotowałem go ostatnio, bo przypomniałem sobie czasy kiedy często bardzo korzystałem z dobrodziejstw gotowych kotletów sojowych (ale przyjdzie taki dzień, ten dzień jest blisko, sam zacznę robić takie kotlety..). Wtedy jednak przede wszystkim smażyłem je i podawałem z ryżem i czymś co "łamało" smak - np kapustą kiszoną lub tartą marchewką z jabłkiem.
Ostatnio jednak pomyślałem, że skoro kotlety te mogą zastępować mięso w taki sposób, to doskonale sprawdzą się w roli wkładki do gęstego warzywnego sosu.
Zakupy wyglądają tak:
- paczka kotletów sojowych (cena to około 3pln)
- papryka, najlepiej po jednej żółtej, czerwonej i zielonej
- pomidory (użyłem dwóch średniej wielkości)
- kilka ziemniaków
- kilka pieczarek
- marchewka
- cebula
- czosnek (opcjonalnie)
- przyprawy: pieprz, sól, zioła prowansalskie, papryka (ostra lub słodka, w zależności od tego czy chcemy "podkręcić" smak, czy raczej go przytemperować), liść laurowy
- włoszczyzna do przygotowania wywaru lub kostka bulionowa (jeśli robimy na kostce - pamiętać należy że potrawa wegetariańska przestaje być potrawą wegetariańską jeśli użyje się w niej kostki mięsnej; staram się używać bulionu warzywnego, wtedy można poczęstować każdego)
- olej lub oliwa
- kilka szklanek wody
Co do pytania "z czym podawać?" - osobiście nie używam do tego już żadnego ryżu czy makaronu. Jeśli jednak chcemy obdzielić michą więcej osób, to można dodać jakiś zapychacz. Wszyscy będą zadowoleni i najedzeni :)
Wszystkie warzywa kroimy drobno.
Na patelni rozgrzewamy tłuszcz. Jeśli używamy czosnku, to rozgnieciony wrzucamy na jeszcze niegorący. Warzywa (poza ziemniakami, które trafią do bulionu) rzucamy na patelnie i dusimy.
Dusimy najlepiej pod przykrycie i tak długo żeby warzywa zmiękły, w międzyczasie dodając przyprawy (poza liściem laurowym)
W tzw międzyczasie gotujemy w małym garnku wodę (może być też z odrobiną kostki), do wrzątku wrzucamy kilka kotletów (nie musi być cała paczka - pół paczki to już jest bardzo dużo) i trzymamy w tej wodzie aż kotlety zmiękną. Odlewamy i zostawiamy do ostygnięcia.
W dużym garnku gotujemy wodę. Ilość wody ma wpływ na gęstość gulaszu. Im mniej wody tym, wiadomo, gulasz będzie gęstszy. Na podaną wyżej ilość warzyw 3/4 litra powinno być w sam raz. Do tej wody dodajemy kostkę bulionową (może być pół kostki). Do wrzącej wody dodajemy pokrojone w kostkę ziemniaki.
Jeśli warzywa już poddusiły się i są miękkie - przychodzi czas na dodanie ich do garnka z wodą.
Po dodaniu warzyw do wody - dodajemy pokrojone na kawałki kotlety sojowe oraz liść laurowy i... gotujemy całość dalej, mieszając co jakiś czas. Po około 20 minutach gulasz jest gotowy, ale im dłużej będzie się "przegryzał", tym lepiej. Ryzyko przypalenia jest minimalne, więc można sobie pozwolić na zostawienie garnka na nieco dłuższy czas.
Całość podajemy na głębokich lub płytkich talerzach w zależności od tego jakiej konsystencji będziesz gulasz (patrz: ilość wody).
Jak wspomniałem wcześniej - można podawać z ryżem, makaronem, kaszą, pieczywem. Albo i samo :)
smacznego!
piątek, 27 maja 2011
Gościnnie - DJ Krzak i caprese!
Jest i druga rzecz:
"Caprese
Prost sałatka pochodząca z regionu Kampania w południowych Włoszech. Jej wygląd ma odzwierciedlać włoską flagę. Tym razem również wersja nieco zmieniona bo użyłem mozarelli light (dieta :))
Składniki:
100-150 g sera mozarella (w moim wypadku Light)2 dojrzałe pomidorykilka listków bazyliioliwa z oliwekocet winnysólświeżo zmielony pieprz
Przygotowanie:
Mozarellę pokroić w cienkie plastry, podobnie jak pomidory i ułożyć na przemian na talerzu. Z octu, oliwy i soli zrobić sos, posypac świeżo zmielonym pieprzem, udekorować liśćmi bazylii.Optymalny smak sałatki otrzymamy schładzając ją przez godzinę w lodówce - składniki nabiorą wówczas delikatnego smaku szlachetnego sosu.
SMACZNEGO!!"
Prost sałatka pochodząca z regionu Kampania w południowych Włoszech. Jej wygląd ma odzwierciedlać włoską flagę. Tym razem również wersja nieco zmieniona bo użyłem mozarelli light (dieta :))
Składniki:
100-150 g sera mozarella (w moim wypadku Light)2 dojrzałe pomidorykilka listków bazyliioliwa z oliwekocet winnysólświeżo zmielony pieprz
Przygotowanie:
Mozarellę pokroić w cienkie plastry, podobnie jak pomidory i ułożyć na przemian na talerzu. Z octu, oliwy i soli zrobić sos, posypac świeżo zmielonym pieprzem, udekorować liśćmi bazylii.Optymalny smak sałatki otrzymamy schładzając ją przez godzinę w lodówce - składniki nabiorą wówczas delikatnego smaku szlachetnego sosu.
SMACZNEGO!!"
Nie pękajcie, tylko spróbujcie to odtworzyć :)
Gościnnie - DJ Krzak i jego spaghetti aglio olio e peperoncino!
Dzisiaj przepis od znanego smakosza, a przy tym wytrawnego kucharza - Dj Krzaka! Dj Krzaku to stołeczny didżej/selektor, który jest za pan brat z najróżniejszymi stylami muzycznymi, które prezentuje na swoich imprezach. Znany jest również z tego, że lubi i umie gotować. Namówiłem go (długo namawiać nie musiałem) na zdradzenie przepis. Napisał do mnie tak:
"Proste i pożywne danie które nie wymaga zbyt dużego nakładu pracy ani czasu i co najważniejsze jest śmiesznie tanie. Mimo, że jego głównym składnikiem jest czosnek to nadaje się do jedzenia w dzień bo po przesmażeniu w oliwie nie pozostawia on swego przykrego zapachu :)). Na dodatek czosnek to naturalny antybiotyk, a ostra papryczka podobno działa jak afrodyzjak :)). Ja zrobiłem wersję nieco zdrowszą bo użyłem pełnoziarnistego makaronu i zrezygnowałem z parmezanu.
Składniki:
- 200 g makaronu spaghetti (w moim przypadku pełnoziarnisty)- 4 ząbki czosnku- 1 papryczka chili- oliwa z oliwek- parmezan- natka pietruszki- sól- pieprz
Przygotowanie:
Makaron wrzucamy do osolonego wrzątku i gotujemy zgodnie z zaleceniami producenta (ok. 7-8 minut).
Równocześnie czosnek przeciskamy przez praskę lub rozgniatamy i siekamy bardzo drobno ( ja wolę go grubo pokroić tak aby były wyczuwalny pod zębami:)). Przekładamy go na zimną patelnię i mieszamy z ok. 50-75 ml oliwy. Rozgrzewamy i lekko obsmażamy. Ważne, aby ogień nie był zbyt duży, bo czosnek łatwo przypalić, powinien się on raczej poddusić. Dodajemy drobno posiekaną papryczkę (wcześniej lepiej usunąć pestki, bo będzie zbyt pikantna) i chwilkę wszystko smażymy, i doprawiamy solą, pieprzem.
Ugotowany makaron odcedzamy, lekko hartujemy i przekładamy na patelnię. Mieszamy go tak, by cały pokrył się oliwą.
Danie można podać posypane startym parmezanem i pietruszką.
Smacznego!"
Składniki:
- 200 g makaronu spaghetti (w moim przypadku pełnoziarnisty)- 4 ząbki czosnku- 1 papryczka chili- oliwa z oliwek- parmezan- natka pietruszki- sól- pieprz
Przygotowanie:
Makaron wrzucamy do osolonego wrzątku i gotujemy zgodnie z zaleceniami producenta (ok. 7-8 minut).
Równocześnie czosnek przeciskamy przez praskę lub rozgniatamy i siekamy bardzo drobno ( ja wolę go grubo pokroić tak aby były wyczuwalny pod zębami:)). Przekładamy go na zimną patelnię i mieszamy z ok. 50-75 ml oliwy. Rozgrzewamy i lekko obsmażamy. Ważne, aby ogień nie był zbyt duży, bo czosnek łatwo przypalić, powinien się on raczej poddusić. Dodajemy drobno posiekaną papryczkę (wcześniej lepiej usunąć pestki, bo będzie zbyt pikantna) i chwilkę wszystko smażymy, i doprawiamy solą, pieprzem.
Ugotowany makaron odcedzamy, lekko hartujemy i przekładamy na patelnię. Mieszamy go tak, by cały pokrył się oliwą.
Danie można podać posypane startym parmezanem i pietruszką.
Smacznego!"
słabo? w dodatku opisane w sposób jasny i przejrzysty, tak żebyś sobie mógł Kawalerze w domu zrobić coś podobnego. I o ile na tym blogu najczęściej mówię o możliwych odstępstwach, tak tutaj chyba warto się trzymać przepisu.
pozdro!
piątek, 22 kwietnia 2011
święta wielkanocne
co ma kawaler w kuchni przed świętami?
kawaler ma się w kuchni przed świętami nie kręcić.
wtorek, 12 kwietnia 2011
makaron z fasolą szparagową (i tartą bułką!)
dzisiaj kolejna potrawa, tym razem wyjątkowo prosta a pożywna. no i smaczna.
Mrożonki to dla kawalera ocean możliwości, w dodatku wszystko przy brzegu. Nie wiem wprawdzie jak się obchodzić z niektórymi, ale mam kilka swoich ulubionych opcji. Jedną z nich jest fasola szparagowa. Żółta lub zielona, ja stawiam na zieloną. Fasola szparagowa może stanowić dodatek do różnych potraw, ale może być też kluczową jej częścią.
Fajnie gra z makaronem i bułką tartą na maśle. Potrzebne są:
makaron (dowolny w zasadzie, ale najfajniej się robi ze świderkami lub penne)
fasola szparagowa mrożona (sprzedawana jest zazwyczaj w paczkach 450g, można pewnie też na wagę -) lub świeża (hardkorstajl dla pracowitych)
masło na którym podsmażać będziemy bułkę tartą
bułka tarta
przyprawy do bułki tartej - tutaj wedle uznania, ja użyłem ostatnio rozmarynu, kminku i pieprzu
wstawiamy duży garnek wody, gotujemy. jak zacznie wrzeć - wrzucamy makaron. Po jakimś czasie dorzucamy fasolę i gotujemy jeszcze przez jakiś czas. Warto na bieżąco sprawdzać miękkość jednego i drugiego, makaron powinien być al dente.
W tak zwanym międzyczasie rozgrzewamy na patelni masło (sporo masła). Kiedy masło się już rozpuści - wsypujemy bułkę tartą i mieszamy. Nie wolno spuścić tego z oka na dłuższą chwilę bo szybko się przypala. Dodajemy przyprawy i wciąż mieszamy.
Odlewamy makaron z fasolką, wrzucamy na talerz. Wszystko polewamy bułką tartą.
Dobre, smaczne takie!
piątek, 18 marca 2011
Trochę spaghetti, ale raczej makaron z pomidorami.
Po wczorajszych ciastkach dzisiaj coś dużo prostszego. No i obiad, a nie jakieś tam słodycze.
Potrzebna:
puszka pomidorów (albo karton takiego soku-przecieru; zależy jaką gęstość sosu chcemy osiągnąć)
makaron (może być penne, może być spaghetti, może być jakiś inny - ja używam na zmianę tych dwóch)
dwa ząbki czosnku (może być więcej, może być mniej)
szczypta cukru
przyprawy: pieprz, bazylia, oregano + różne opcje wedle gustu
ser. najlepiej parmezan, ale osobiście ćwiczę z różnymi innymi i dają radę
olej lub oliwa
Do roboty!
Makaron gotujemy w osolonej wodzie wg przepisu.
Czosnek kroimy w plasterki.
Na patelnie wlewamy olej/oliwę i zaczynamy podgrzewać. Na nierozgrzany tłuszcz wrzucamy czosnek i trzymamy 2-3 minut do momentu kiedy się zacznie rumienić. Warto uważać, bo przypalony ma bardzo ostry zapach i zasadniczo może zmienić smak potrawy. Po tym czasie czosnek zdejmujemy z patelni i - w zależności od tego czy chcemy go dodać potem do sosu, czy nie - odkładamy na bok lub wyrzucamy.
Tym sposobem otrzymujemy gorący tłuszcz z aromatem czosnku. Na patelnie wrzucamy pomidory i rozdrabniamy, podgrzewamy etc. W tym czasie dodać należy wybrane przyprawy i cukier. Cukier sprawi że sos nie będzie aż tak kwaśny. Nie będę świrował - widziałem w "Ojcu Chrzestnym". Sos się grzeje no jakieś 15-20 minut, trzeba pilnować żeby się nie przypalił bo śmierdzi i smakuje jak przypalony (o!).
Ser można zetrzeć albo pokroić w kostkę, paski, jakkolwiek.
Makaron ląduje na talerzu, polewamy go sosem. Co do sera - może pójść na makaron i pod sos albo już na makaron z sosem. Osobiście wybieram opcję z serem roztapiającym się na makaronie i pod sosem.
Sos z jednej puszki pomidorów powinien spokojnie starczyć na dwie porcje. Dla Ciebie i kogoś albo dla Ciebie i Ciebie.
Smakuje dobrze z winem, ale przecież piwo jest lepsze. Poza tym piwo smakuje dobrze ze wszystkim poza watą cukrową (tak słyszałem)
Smacznego!
ps
oczywiście można w tym wszystkim użyć podsmażonego mięsa mielonego albo fileta z kurczaka.
czwartek, 17 marca 2011
ciastka maślano-kakaowe
Dzisiaj w kuchni zrobiłem coś wykraczającego na pozór poza umiejętności i moc kawalera w kuchni. Ale tylko na pozór. Dzisiaj upiekłem ciastka. Ciastka kojarzą się z babcią, ewentualnie mamą. No to niech się kojarzą. CIASTKA SAME SIĘ NIE ZROBIĄ.
Pewnie, można sobie kupić - ale od czego jest ambicja? Od tego żeby swędziały palce w kuchni, między innymi..
Składniki są proste:
kostka masła (ale masła-masła, należy znaleźć takie z zawartością około 80% tłuszczu)
kakao
mąka
cukier
proszek do pieczenia
soda
Proporcje są oczywiście umowne, ale mniej więcej powinno wyglądać to tak:
do 250 g mąki (to jest mniej więcej szklanka i pół, no może dwie) dodajemy około 1/3 szklanki kakao, łyżeczkę proszku do pieczenia, łyżeczkę sody. łączymy, odstawiamy na bok, niech się przegryza.
masło (kostka, czyli 200g) należy zmiksować z niecałą szklanką cukry (lepiej żeby był drobny)
i tu uwaga, bo mnie spotkała niemiła niespodzianka. zmiksować znaczy, że najlepiej działać będzie mikser. mój blender nie dał rady, musiałem wszystko normalnie, analogowo łapami mieszać.
mieszamy i mieszamy, mieszamy i mieszamy. powinniśmy osiągnąć jednolitą masę, ciężką i zwartą.
piekarnik rozgrzewamy do koło 170stC. na blachę kładziemy folię aluminiową i na tejże foli rozpłaszczamy niewielkie ilości ciasta. ciastka-ciastkowe kleksy będą w piekarniku rosnąć, więc należy ciasto układać w odstępach.
5 minut w 170st.C, potem 10-12 minut w 150st.C. po tym czasie należy wyciągnąć blachę z piekarnika i odczekać trochę aż ciastka wystygną i stwardnieją.
można jeść je z mlekiem, z lodami, bez niczego albo sobie centralnie, z dumą wetrzeć w klatę!
smacznego!
środa, 16 marca 2011
Kapuśniak a la Uważaj na proporcje następnym razem.
Zupy są łatwe, tylko trzeba pilnować proporcji. Nie dopilnowałem i do dużej ilości słabego wywaru dodałem zbyt małą ilość kapusty kiszonej (siekałem, to łatwe).
W drugim garnku gotowałem ziemniaki. To ważne, żeby przy zupach kwaśnych (ogórkowa, kapuśniak, coś tam pewnie jeszcze) ziemniaki gotować osobno i dodawać dopiero ugotowane do zupy. Gotowanie ich w kwasie daje efekt ziemniaków twardych i łykowatych (śmieszne słowo i nie wiem czy odpowiednie). Także tego się trzeba pilnować.
Do kapusty gotującej się w garnku z wywarem dodałem ziele angielskie, kminek (nie jestem obrzydliwy) i pokrojoną marchewkę. W międzyczasie poszedłem po kwasek cytrynowy, proporcje sroporcje...
Rzecz zjadliwa, ale następnym razem będzie lepiej. Można też użyć boczku, słoniny i chyba warto dodać cebulę.
Całość ogólnie tania.
PS
można przegryzać to chlebem. LIKE A BOSS
Subskrybuj:
Posty (Atom)