Kolejną łatwą, tanią i pożywną potrawą, którą zrobić jest w stanie nawet najmniej zdolny kucharzyna kawaler jest gulasz sojowy.
Przygotowałem go ostatnio, bo przypomniałem sobie czasy kiedy często bardzo korzystałem z dobrodziejstw gotowych kotletów sojowych (ale przyjdzie taki dzień, ten dzień jest blisko, sam zacznę robić takie kotlety..). Wtedy jednak przede wszystkim smażyłem je i podawałem z ryżem i czymś co "łamało" smak - np kapustą kiszoną lub tartą marchewką z jabłkiem.
Ostatnio jednak pomyślałem, że skoro kotlety te mogą zastępować mięso w taki sposób, to doskonale sprawdzą się w roli wkładki do gęstego warzywnego sosu.
Zakupy wyglądają tak:
- paczka kotletów sojowych (cena to około 3pln)
- papryka, najlepiej po jednej żółtej, czerwonej i zielonej
- pomidory (użyłem dwóch średniej wielkości)
- kilka ziemniaków
- kilka pieczarek
- marchewka
- cebula
- czosnek (opcjonalnie)
- przyprawy: pieprz, sól, zioła prowansalskie, papryka (ostra lub słodka, w zależności od tego czy chcemy "podkręcić" smak, czy raczej go przytemperować), liść laurowy
- włoszczyzna do przygotowania wywaru lub kostka bulionowa (jeśli robimy na kostce - pamiętać należy że potrawa wegetariańska przestaje być potrawą wegetariańską jeśli użyje się w niej kostki mięsnej; staram się używać bulionu warzywnego, wtedy można poczęstować każdego)
- olej lub oliwa
- kilka szklanek wody
Co do pytania "z czym podawać?" - osobiście nie używam do tego już żadnego ryżu czy makaronu. Jeśli jednak chcemy obdzielić michą więcej osób, to można dodać jakiś zapychacz. Wszyscy będą zadowoleni i najedzeni :)
Wszystkie warzywa kroimy drobno.
Na patelni rozgrzewamy tłuszcz. Jeśli używamy czosnku, to rozgnieciony wrzucamy na jeszcze niegorący. Warzywa (poza ziemniakami, które trafią do bulionu) rzucamy na patelnie i dusimy.
Dusimy najlepiej pod przykrycie i tak długo żeby warzywa zmiękły, w międzyczasie dodając przyprawy (poza liściem laurowym)
W tzw międzyczasie gotujemy w małym garnku wodę (może być też z odrobiną kostki), do wrzątku wrzucamy kilka kotletów (nie musi być cała paczka - pół paczki to już jest bardzo dużo) i trzymamy w tej wodzie aż kotlety zmiękną. Odlewamy i zostawiamy do ostygnięcia.
W dużym garnku gotujemy wodę. Ilość wody ma wpływ na gęstość gulaszu. Im mniej wody tym, wiadomo, gulasz będzie gęstszy. Na podaną wyżej ilość warzyw 3/4 litra powinno być w sam raz. Do tej wody dodajemy kostkę bulionową (może być pół kostki). Do wrzącej wody dodajemy pokrojone w kostkę ziemniaki.
Jeśli warzywa już poddusiły się i są miękkie - przychodzi czas na dodanie ich do garnka z wodą.
Po dodaniu warzyw do wody - dodajemy pokrojone na kawałki kotlety sojowe oraz liść laurowy i... gotujemy całość dalej, mieszając co jakiś czas. Po około 20 minutach gulasz jest gotowy, ale im dłużej będzie się "przegryzał", tym lepiej. Ryzyko przypalenia jest minimalne, więc można sobie pozwolić na zostawienie garnka na nieco dłuższy czas.
Całość podajemy na głębokich lub płytkich talerzach w zależności od tego jakiej konsystencji będziesz gulasz (patrz: ilość wody).
Jak wspomniałem wcześniej - można podawać z ryżem, makaronem, kaszą, pieczywem. Albo i samo :)
smacznego!